Pokochaj swój kościół

Pokochaj swój kościół

Modlił się Salomon do Boga, aby jego oczy w nocy i w dzień patrzyły na świątynię, o której sam Bóg powiedział: „Tam będzie moje Imię”. Śpiewał psalmista: „Jak miła Panie jest świątynia Twoja”. Czy podzielam jego radość? Czy wyznaję jak on: „Dusza moja stęskniona pragnie przedsionków Pańskich… Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie… Dzień jeden w przybytkach Twoich jest lepszy niż innych tysiące…” (Ps 84(83)). Czy jest we mnie tęsknota za kościołem i radość z przebywania w nim?
Kościół to wyjątkowa budowla, każdy ma w niej swoje miejsce. Każdy może przyjść, dobry i zły. W nim czekają otwarte ramiona Boga na przyjęcie człowieka. Tutaj Bóg uczy mądrości, aby człowiek wiedział, co potrzebne jest do wy-grania życia, aby wiedział jaka jest droga do szczęścia. Uczy także, jaki jest sens cierpienia, nie tylko uczy, ale daje siły, aby je przezwyciężyć i uczynić z niego wartość. Kościół jest nie tylko dla pobożnych i świętych, ale także dla tych, którzy błądzą i nie mogą znaleźć swego miejsca i nie sprawia im to przyjemności. Kościół jest dla tych, którym źle ze sobą i trudno ze światem. Kościół jest dla grzeszników i Zacheuszy. W nim może stać się twoim udziałem zbawienie. Twoja świątynia parafialna jest miejscem, gdzie możesz spotkać Jezusa i usłyszeć Jego propozycję: „chcę być dziś w twoim domu” i pokornie wyznać: „kogo skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Kościół to miejsce przywracania porządku moralnego w twojej duszy, odbudowywanie poczucia sprawiedliwości i odpowiedzialności za skutki zła.
Kiedy byłeś ostatnio blisko ołtarza w twoim kościele? Jakie są tam obrazy i figury? Kiedy klęczałeś przy konfesjonale? Czy naprawdę się modlisz? W którym miejscu świątyni najlepiej ci się to udaje? Czy wyjście do kościoła jest pielgrzymką do Jezusa i twojego sumienia?
Jezus z ogromną wyrozumiałością patrzył na zło wynikające z ludzkiej słabości, ale oburzył się w zetknięciu z przewrotnością ludzi, którzy myślą, że mogą kpić z Boga. Bóg nie chce mieć przewrotnych wokół siebie, dlatego Jezus wyrzucił bankierów ze świątyni, porozrzucał ich monety i poprzewracał stoły. Niestety przewrotność w różnych postaciach zagnieździła się w naszym życiu. Zapytaj siebie, czy ty nie jesteś przewrotny? Gdyby tak było, gdybyś w sposób świadomy wybierał zło jako sposób życia, lekceważył święte miejsce – pamiętaj, że nad tobą unosi się gniew Boga. Jeżeli na zło się nie zgadzasz, żałujesz za grzech, spowiadasz się, jesteś po stronie Boga i od zła możesz się uwolnić.
W twoim kościele parafialnym możesz nauczyć się czynienia dobra i przeżywania satysfakcji z niego. Możesz nauczyć się zauważania ludzi i ich potrzeb oraz ofiarności. Możesz nauczyć się troski, aby dom Boży wyglądał pięknie. Potrzebna jest twoja obecność i twoja modlitwa, a czasem twoja praca i twój grosz, choć niektórzy myślą – jak pisał ks. Twardowski – „że ksiądz za chodzenie z tacą nie pójdzie do nieba”. Potrzebne są kościoły, bo potrzebny jest człowiekowi Bóg, bo światu potrzebni są ludzie o zdrowej duszy, ludzie mądrzy, o wielkim sercu. Świątynia każda, także twoja świątynia parafialna jest czcigodna nie przez staro-dawność murów i bogactwo wystroju, ale przez to, że mieszka w niej Jezus Chrystus, Bóg żywy w Najświętszym Sakramencie Ołtarza. On sam, nie tylko Jego Imię jak w świątyni Salomona. Tutaj jest miejsce odpoczynku z Nim i przy Nim, miejsce wzrastania i miejsce zbawienia.